Patron

16 lutego 1977 roku nasza szkoła otrzymała imię Leonida Teligi

- pierwszego Polaka, który samotnie opłynął kulę ziemską.

 

LEONID TELIGA

(1917-1970)

 

Młodość, czasy wojenne i pracowite lata po wojnie

Leonid Teliga urodził się 28 maja 1917 roku w Wiaźmie (obecnie Rosja), a wychował w Grodzisku Mazowieckim. Żeglarstwem interesował się już w młodości, uprawnienia sternika morskiego uzyskał na kursie w Jastarni w 1937 roku. Po odbyciu służby wojskowej wstąpił do szkoły oficerskiej. Swój pierwszy urlop spędził na kutrze z Władysławowa, łowiąc ryby na Bałtyku. Wtedy naprawdę związał się z morzem.

 

Po wybuchu II wojny światowej walczył jako żołnierz w kampanii wrześniowej, brał udział m.in. w bitwie pod Tomaszowem Mazowieckim. Po klęsce przedarł się do Związku Radzieckiego, gdzie po rocznym kursie szyprów pływał na radzieckich statkach jako rybak na Krymie. Łatwo uzyskał obywatelstwo radzieckie, ponieważ urodził się na terytorium Rosji. Po ataku Niemiec na ZSRR brał udział w ewakuacji Krymu i portów azowskich, pływał też na Donie, Morzu Azowskim i Morzu Czarnym. W 1942 zgłosił się do Armii Polskiej gen. Andersa, z którą wydostał się na Bliski Wschód, a następnie z wybranymi żołnierzami został skierowany do Wielkiej Brytanii. Po odbyciu kursu lotniczego w Kanadzie służył jako strzelec pokładowy bombowca w Dywizjonie 300 im. Ziemi Mazowieckiej.

 

Po wojnie dalej służył w RAF (siły powietrzne Wielkiej Brytanii) w lotnictwie transportowym, w międzyczasie ukończył studia językowe w Cambridge i ekonomię w Londynie. Do Polski wrócił w 1947 roku. W kraju zaczął pracować w Departamencie Prasy Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Był również dziennikarzem, aktorem, autorem oraz tłumaczem. Służył w misjach rozjemczych ONZ w Korei i Laosie oraz pełnił funkcję attaché prasowego ambasady we Włoszech.

 

Teliga nigdy nie zrezygnował ze swojej pasji. Podczas pobytu w Warszawie był instruktorem żeglarstwa śródlądowego, a po przeprowadzce na stałe do Gdyni został instruktorem żeglarstwa morskiego w klubie ?Gryf?. Przy wielu nadarzających się okazjach wracał do rybołówstwa, choćby dla przyjemności. Chętnie pływał z rybakami na kutrach; tak było na Bałtyku, a nawet w czasie misji na Dalekim Wschodzie. Stopniowo dojrzewała w nim myśl o rejsie wokół globu.

 

Przygotowania do rejsu dookoła świata

Realizację największego życiowego przedsięwzięcia, czyli opłynięcia kuli ziemskiej, rozpoczął Teliga w 1965 roku. Dzięki oszczędnościom życia zbudował jako prywatny armator jacht typu jol zaprojektowany specjalnie dla niego przez inż. Leona Tumiłowicza. Była to zmodyfikowana wersja konstrukcji typu "Tuńczyk". Jacht, jak na tamte czasy, został dość dobrze wyposażony. Chociaż wiele osób i instytucji przyczyniło się do pomocy w tym naprawdę dużym przedsięwzięciu, jak Polski Związek Żeglarski, Marynarka Handlowa czy Marynarka Wojenna, szczególnie w jego fazie końcowej, to jednak główny ciężar prac i finansów przez długi czas ponosił sam armator. Mówi się, że w tym właśnie celu Teliga sprzedał nawet swoje mieszkanie.

 

Łódź ?Opty? (od: optymizm) była gotowa pod koniec 1966 roku. Banderę na niej podniesiono 1 października , zaś 12 listopada jacht został wpisany do rejestru okrętowego Izby Morskiej pod numerem ROG 1374. Ponieważ w Polsce zaczynała się wtedy zima i na Morzu Północnym szalały sztormy, żeglarz postanowił przepłynąć z łodzią do Casablanki w Maroku na pokładzie MS ?Słupsk? Polskich Linii Oceanicznych.

 

Samotny rejs 1967-1969

Wielki rejs ?Opty? dookoła świata rozpoczął się 25 stycznia 1967 roku. Trasa wiodła z Casablanki na zachód, uczęszczanymi szlakami, przez: Wyspy Kanaryjskie, Małe Antyle, Kanał Panamski, Galapagos, Markizy, Tahiti, Bora-Bora, Fidżi, Dakar. Teliga wszędzie był uroczyście witany, a na oceanach często rozpoznawany przez załogi jachtów i statków wszystkich możliwych bander.

 

Jacht kilkakrotnie wymagał napraw, a przed samotnym żeglarzem pojawiały się również przeszkody natury administracyjnej. U wejścia do Kanału Panamskiego doszło do przykrego incydentu ? potrzeba było 11-dniowych targów z amerykańską administracją Kanału, zanim przepuszczono Polaka. Interweniowała polska ambasada w Waszyngtonie, a Teligę wzięła w obronę nawet prasa światowa. Na Fidżi żeglarz podjął najbardziej dramatyczną decyzję w czasie rejsu ? postanowił płynąć przez pół świata, z Fidżi do Afryki, bez zawijania do portów. Początkowo zamierzał skierować się do Australii, gdzie czekała na niego rodzina, przyjaciele i Polonia australijska. Władze tego państwa robiły jednak trudności z przyznaniem mu wizy umożliwiającej dłuższy pobyt, godziły się tylko na krótki postój, wystarczający na dokonanie niezbędnych napraw i zakupów. Zrażony taka decyzją Teliga postanowił ominąć Australię. Poza tym musiał się spieszyć ze względu na postępującą chorobę nowotworową ? czasu pozostało mu mniej niżby chciał.

 

Teliga wypłynął z wysp Fidżi 29 lipca 1968 roku. Przez kilka miesięcy rodzina, przyjaciele i wszyscy śledzący jego rejs stracili z nim wszelką łączność . Po drodze musiał walczyć z różnymi przeciwnościami losu ? kontuzją, pogarszającym się stanem zdrowia, sztormami, rafą czy też niesprzyjającymi prądami i wiatrami morskimi. Niedaleko Kapsztadu Teliga spotkał prywatny jacht, dzięki któremu zyskał nowe zapasy wody i żywności.

 

Szczęśliwy finał

Po 165 dniach nieprzerwanego żeglowania dobił wreszcie do portu w Dakarze. Leonid Teliga przepłynął ponad 13 200 mil morskich, bijąc dotychczasowy rekord Amerykanina Bernarda Gilboya, który w ciągu 163 dni przebył 6 000 mil. Dnia 5 kwietnia 1969 roku w drodze z Dakaru do Las Palmas Polak przeciął kurs, którym zdążał w marcu 1967 roku z las Palmas do Barbados. Okrążenie kuli ziemskiej zajęło mu 2 lata, 13 dni, 21 godzin i 35 minut. Jeszcze 11 dni trwała żegluga do Las Palmas i prawie 9 dni do Casablanki, dokąd ?Opty? zawinął 29 kwietnia 1969 roku.

 

Przegrana z chorobą

Z powrotu Teligi do kraju planowano urządzić rodzaj festynu państwowego, święta morza, z całą kawalkadą jednostek eskortujących żeglarza od wysokości Helu do portu w Gdyni. Jednak nagły atak choroby sprawił, że kapitan wrócił do kraju samolotem. Z lotniska karetka pogotowia przewiozła go do szpitala. Śmiertelna choroba postępowała gwałtownie i mimo operacji Leonid Teliga zmarł 21 maja 1970 roku. Przed śmiercią zdążył jeszcze odebrać Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski, którym został uhonorowany przez władze państwowe.

 

Pamięć o Leonidzie Telidze przetrwała dzięki wyczynowi, którego dokonał na jachcie ?Opty?, książkom, które napisał i nagrodzie, którą od 1971 roku miesięcznik ?Żagle? przyznaje najlepszym za zasługi w popularyzacji żeglarstwa.

 

Leonid Teliga o rejsie swojego życia

"I już nie byłem sam, wylazł ślepy pasażer - ból i odtąd mi towarzyszył. Ale tak już było blisko do opasania biało-czerwoną flagą globu ziemskiego. Za wszelką cenę chciałem tego dokonać. I dopłynąłem."


"Udało mi się, bo przeciwności dodały mi jeszcze większego hartu i zamysł mój zrealizowałem do końca."


"Cieszy mnie (?), że wprowadziłem polski jacht do kronik wielkich wyczynów żeglarstwa światowego. Z tego jestem dumny."


"Polska bandera na samotnym jachcie to nie tylko przygoda upartej jednostki, lecz także sprawa prestiżu, sprawa dobrego imienia Polski na morzu."


 

Wojciech Żukrowski (znany polski pisarz) o swoim przyjacielu

?Leonid Teliga był moim szkolnym kolegą, a potem przyjacielem na całe życie. (...)We własnym życiu spełniał wielkie pragnienie - samotny rejs dookoła świata. Patrzyłem na niego jak na straceńca, prawie samobójcę. Jednak on to rozważnie wykalkulował, bez niepotrzebnej brawury. Długo się przygotowywał, uczył, trenował. Znał dobrze nawigację i niespodzianki, pułapki, jakie morze gotuje niedoświadczonym a zbyt zuchwałym. Był zdolny chłopięce marzenia o wielkiej przygodzie z żelazną konsekwencją realizować - krok po kroku, przez całe lata, z wiarą w ostateczny sukces.?


?Jakże go lubili żeglarze, młodsi koledzy. Nie było w nim odrobiny zarozumiałości. Skromny, przystępny, skory do przyjaźni. Zostawił po sobie najlepsze wspomnienia. Zapisał się w annałach światowego żeglarstwa jako pierwszy Polak, który samotnie opłynął glob. I to wszystko? Nie! Powinny Was, młodych, porwać śmiałość i upór, z jakim dokonał tego wspaniałego czynu, dając dowód, że jeśli się naprawdę czegoś pragnie, jeśli się do tego zawzięcie dąży, laur zwycięzcy musi do nas należeć, sami po niego sięgniemy.?


?Myślę, że na swój sposób spełnił tęsknoty nas wszystkich za wielką przygodą, wyprawą za najdalszy horyzont, a Was, młodych, ośmielił: że warto marzyć. Bo w dużej mierze od nas tylko zależy, czy marzenie stanie się planem, a plan jutrzejszym faktem.?

 

Bibliografia:

Piotr Małyszko Wielkie podróże, Bielsko-Biała, Wydawnictwo Pascal, 2009

Leonid Teliga Samotny rejs ?Opty?, Gdańsk, Wydawnictwo Morskie, 1976

pl.wikipedia.org

www.globtroter.onet.pl

www.zukrowski.inf.pl